Rozmowa z Józefem Onoszko

Dodano: 2 lata temu Czytane: 319 Autor:
Redakcja poleca!

Józefe Onoszko - opowiada nam o tym, z jakimi wyzwaniami spotyka się, na co dzień astro-numerolog, jaki wpływ ma nasze mieszkanie na szczęśliwe życie.

Rozmowa z Józefem Onoszko
Józef Onoszko doradca życiowy, astrolog, numerolog, autor książki „Twoje mieszkanie, a twój charakter” oraz legendarny twórca pierwszego w świecie sformalizowanego Studium Psychotroniki opowiada nam o tym, z jakimi wyzwaniami spotyka się, na co dzień astro-numerolog, jaki wpływ ma nasze mieszkanie na szczęśliwe życie i jak nie krzywdzić własnych dzieci.
W swej dotychczasowej pracy przeanalizował pan prawie 10 tysięcy kosmogramów różnych osób, proszę opowiedzieć mi o najczęstszych przypadkach, jakie się przydarzają.
Sytuacje, które zdarzają się niemal nagminnie dotyczą dzieci rodziców z wygórowanymi ambicjami. Jeden z licznych przypadków, jakie spotkałem w mojej karierze to małżeństwo prawników, które nie mogąc poradzić sobie z 18-letnim synem w końcu zgłosiło się do mnie o pomoc. Okazało się, ze ich syn jest narkomanem. Sądzili, że to oni mają problem z dzieckiem, ale po mojej analizie okazało się, że to raczej ich syn miał problem z nimi, bo to ich własne działania wpędziły go w nałóg. Ich syn miał duszę artystyczną i duże zdolności, które mógł rozwijać, ale ambitni rodzicie koniecznie chcieli, aby został prawnikiem. Presja była tak duża, że chłopak zacząć ćpać i żadne leczenie nie dawało rezultatów. I nic dziwnego, skoro źródło problemu nie zostało zlikwidowane. W momencie, gdy rodzice wreszcie zrozumieli, że to oni zgotowali mu ten los, zrezygnowali z własnych ambicji i umożliwili synowi rozwój artystyczny i oczywiście, jak można się domyśleć, problem z narkotykami w krótkim czasie zniknął. To jeden przykład, ale z bardzo wieloma podobnymi się zetknąłem do tej pory. Moglibyśmy tego wszystkiego uniknąć, gdybyśmy podobnie jak dawni Inkowie mieli zwyczaj stawiać horoskopy noworodkom, aby już od samego początku kształcić ich we właściwym, sprzyjającym ich predyspozycjom, kierunku.
Oprócz doradzania ludziom przy użyciu astro-numerologii jest pan również wykładowcą i twórcą pierwszego Studium Psychotroniki. Czym właściwie jest wykładana przez pana psychotronika?
W dużym skrócie to ukierunkowanie życia i zrozumienie, po co na tym świecie jesteśmy, zgodnie z napisami na Delfach „Poznaj samego siebie a poznasz Boga”. Dzięki takiemu rozszerzeniu świadomości, ludzie zaczynają inaczej patrzeć na życie i być bardziej tolerancyjni na inność innych ludzi, czyli w praktyce przestają się wkurzać na matkę czy sąsiada wiedząc, że człowiek taki jest i nic się nie da z tym zrobić. Można tylko inaczej podejść do problemu, wiedząc, że z żółwia nie da się zrobić ptaka. Tolerancja z kolei sprawia, że ludzie zaczynają spokojniej żyć, bo rozumieją odmienność innych ludzi i akceptują ją. Nie chodzi zresztą tylko o najbliższe otoczenie, ale o rząd, kataklizmy itp. Normalnie to albo to ludzi denerwuje, albo się boją, w momencie, gdy zrozumiemy, że tak właśnie musi funkcjonować świat jesteśmy spokojniejsi i podnosimy tym samym, jakość naszego życia. Nie trzeba opływać w dostatki, tylko trzeba mieć odpowiednią świadomość.
Jak to się stało, że mimo wykształcenia chemicznego zajął się pan psychotroniką?
To była ewolucja, a nie nagła decyzja. Zawsze ciekawiły mnie sprawy niezwykłe, zwłaszcza, że już w dzieciństwie miałem do czynienia z duchami. Pamiętam jak moja mama uciekała ze mną z pokoju, w którym straszyło, nic dziwnego, zatem, że ten świat niewidzialny zaczął mnie fascynować. Szukałem tego typu kontaktów i pod koniec lat 70-tych zetknąłem się z Wielkopolskim Stowarzyszeniem Radiestezyjnym, następnie spotkałem Stanisława Szkopa, od którego miałem możliwość kupić wiele książek o tematyce parapsychologii, które wówczas były niemalże niedostępne. W latach 1982-84 zetknąłem się z łódzkim ruchem psychotronicznym, w którym zacząłem intensywnie działać, a następnie wspólnie z kolegą postanowiliśmy wykorzystać niezwykłe właściwości człowieka i stworzyliśmy szkółki doskonalenia umysłu. Z czasem tych szkółek się namnożyło, a ja sam przeszedłem na zawodowstwo i zostałem pierwszym i jedynym w Polsce instruktorem psychotroniki zatrudnionym na państwowym etacie. Było to jeszcze przed okrągłym stołem, czyli za czasów PRL-u. W 1990 roku na bazie tych wszystkich doświadczeń powstał program Studium Psychotroniki. Wówczas też powołałem do życia Stowarzyszenie Refugium, a następnie pierwsze sformalizowane o pełnym programie Studium Psychotroniki. Na początku nielegalne, bo oficjalnie nie było możliwości zarejestrowania szkoły, skoro nie istniał taki zawód jak psychotronik.
Jak można było mieć nielegalną szkołę, w której uczy się ponad tysiąc uczniów? To był przecież moloch, a nie jakieś podziemne komplety!
Szkoła była nielegalna, bowiem jej status zależny był od wpisania psychotronika na listę zawodów KRS, a wiadomo było, że to tylko kwestia czasu. Wspólnie z Mariuszem Kirchoffem złożyliśmy papiery do Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej, a ponieważ kodyfikacja zawodów odbywa się raz na kilka lat, w związku z tym trzeba było czekać. Czekać na możliwość wydania legalnych dyplomów, ale nie można było wstrzymywać nauczania, bowiem zapotrzebowanie na tego typu wiedzę było zbyt duże. Ludzie przyjeżdżali do nas z całej Polski i ważna była dla nich ta wiedza, a nie dyplom. Zwłaszcza, że z wielu tysięcy osób, które wykształciłem większość traktowała to, jako pomoc dla siebie i swoich najbliższych. Tylko nieliczni, zaledwie kilkadziesiąt osób zdecydowało się uprawiać zawód psychotronika.
Wiem, że w 2000 roku otworzył pan również Akademię Astrologii czy szkoła ta cały czas funkcjonuje?
Tak, wychowaliśmy kilkanaście roczników dyplomowanych astrologów, a teraz rozszerzamy swoje działania na inne kraje m.in. Belgię, Holandię i Anglię.
Czy astrologii w ogóle można się jej nauczyć czy wymaga specjalnych predyspozycji?
Astrologią od tysięcy lat zajmowały się tylko najtęższe umysły, w tym niemal wszyscy wielcy uczeni, łącznie z Einsteinem. Teraz ta wiedza jest bardziej dostępna, ale w zasadzie wiele się nie zmieniło, bo nadal jest to wiedza przeznaczona dla ludzi myślących, a nie dla rozrywki. Rozrywce służyć mogą jedynie horoskopy gazetowe, które z astrologią tak naprawdę niewiele mają wspólnego. Bycie dobrym astrologiem wymaga solidnego przygotowania. Akademia daje podstawy przez trzy lata, a następnie astrolog zdobywa doświadczenie w praktyce, niepotrzebne są jednak do tego żadne predyspozycje paranormalne.
Jakie jest praktyczne wykorzystanie astrologii?
Astrologia jest narzędziem, które może być zastosowane w każdej dziedzinie życia, ale głównie w określaniu osobowości, talentów, predyspozycji, skłonności do chorób czy do osiągania sukcesów. A także w prognozowaniu wydarzeń, nie tylko osobistych, ale również i społecznych, łącznie z katastrofami, rewolucjami, hossami czy bessami. Jako przykład mogę przytoczyć prognozę jednego z najlepszych astrologów w Polsce, i jednocześnie współzałożyciela Akademii, Leszka Weresa, który przewidział uderzenie w wieże World Trade Center. Astrologia ma też duże możliwości zastosowania w kryminalistyce. Przez rok Akademia współdziałała z policją, niestety mimo sukcesów w tej dziedzinie, zmiana władzy spowodowała zakończenie współpracy.
 
 

 
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz Ukryj formularz
Captcha
Przepisz tekst widoczny na obrazku.
Wiadomości z tej kategorii
Dodaj swój własny artykuł
Motto

To umysł zamienia zło w dobro, umysł czyni szczęśliwych lub nieszczęśliwych, bogatych lub biednych

Edmund Spenser